Wycieczki górskie mają swój niezaprzeczalny urok. Przemierzanie samemu szlaków z całym dobytkiem zgromadzonym w plecaku pozwala wyłowić z duszy człowieka uczucia, które towarzyszyły jego przodkom przed wiekami. Niestety cywilizacja dała nam się dobrze w kość i w odróżnieniu od dalekich kuzynów sprzed lat, potrzebujemy nawet namiastki luksusu. Najczęściej potrzebujemy jej w czasie snu.
Spanie na szlaku
Spanie pod gwiazdami ma swój niezaprzeczalny urok. Oprócz tego jest niestety dla nas dość niebezpieczne. Nawet w najcieplejsze lipcowe noce powietrze robi się bardzo chłodne, tak samo jak ziemia na której śpimy. Ochrona przed tym chłodem, a także przed wilgocią jest sprawą priorytetową. Z tego powodu turyści zawsze rozpoznawalni są po dwóch elementach przytroczonych do plecaka: śpiwór i karimata.
Ulepszyć ideał
O ile śpiwór jest wynalazkiem, którego chyba nie da się już ulepszyć, to karimata pozostawia bardzo wiele do życzenia. Daje co prawda ochronę przed chłodem i wilgocią, ale wygoda spania na niej jest bardzo dyskusyjna. Z tego powodu często zastępowana jest matą samopompującą.
Mata samopompująca to doskonały wynalazek dla osób, które cenią sobie wygodę nawet śpiąc na rysach. Mała waga i objętość pozwalają ją bez przeszkód nosić. Po rozłożeniu i napompowaniu robi się z niej bardzo wygodne łóżko, które nieco przypomina materac. Jest jednak od niego znacznie przyjemniejsze i co najważniejsze bezpieczniejsze w spaniu.
